Słownik chiński zawsze może sie pzydać. Recenzja ,,Pompon”

Hej!

Dzisiaj przychodzę do was z recenzją książki, a w zasadzie serii o pewnym smoku. I nie. Nie jest to smok Wawelski. Nie jest to też groźny, niemiły smok. To……. POMPON! Jeżeli znacie te przezabawną, wesołą i psotliwą postać, na pewno się że mną zgodzicie. Pewnego dnia, rodzeństwo znalazło w łazience małego łysego smoka. Dokładne to nie oni go znaleźli tylko on ich. Wyszedł z kranu. Był wtedy jeszcze różowy i tyci (bo jak inaczej zmieściły się w tak małej dziurce??). Starsza Malwina i rok młodszy Gniewosz postanowili się nim zaopiekować. Podkradali mu jedzenie z kuchni i nikomu nie mówili o swoim małym przyjacielu. Z biegiem czasu smok jednak rósł i zaczął nie mieścić się w kryjówkach. Rodzice dzieci go znaleźli. Najpierw nie chcieli nawet o nim myśleć, ale w końcu się zgodzili. Pompon kocha figle, żarty oraz     SŁAWĘ           czego było trudno uniknąć.  W końcu gdzie się znajdzie smoka?!? No właśnie. Oprócz tego uwielbia karniszony i muchy (blee), czym brzydzi się cała rodzina. Nienawidzi on jednak Imbirka (kot dziadków Malwina i Gniewka). W części  ,, Pompon na wakacjach” babcia za odnalezienie rodzinnej pamiątki, obiecuję mu spełnic trzy życzenia. Pompon prosił o swoje przysmaki i babcia się zgodziła , ale kiedy zechciał futro z Imbirka babcia się wściekła i Pompon musiał się obejść smakiem. Bardzi mi się spodobała. Pa

Borkocha

 

Zachęcam do oceny mojego wpisu
[Głosów:1    Średnia:5/5]
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *